poniedziałek, 28 grudnia 2015

Rozdział 4 Jesteś niebem pełnym gwiazd

Ważna notka pod rozdziałem.
Miłego czytania!

Czym jest dla człowieka szczęście?  Aby znależć odpowiedż na to pytanie, trzeba wiedzieć gdzie je odnależć. Nie znajdziemy go w bogactwie, ani w sławie. Nie przyniesie nam szczęścia sztabka złota lub nowa torebka. Szczęście jest tam, gdzie jest miłość. Nie można jednak szukać miłości na siłę. Pewnego dnia sama przyjdzie i przyniesie ze sobą nowe życie.

Było ciemno i zimno. Stałam na pomoście w pierwszym dniu ferii. Z nieba kapały duże krople deszczu. To niebo płakało razem ze mną.  Ostatni miesiąc był dla mnie trudny. Chyba wciąż nie potrafię pogodzić się ze śmiercią mamy. Wiem, że o pewnych sprawach można zapomnieć, ale tego nie potrafię. Jak wymazać z serca miłość do drugiej osoby? Nie życzę nawet najgorszemu wrogowi, żeby zakochał się, a potem to stracił. To ból psychiczny, który rozrywa Ci serce. Możesz to ukryć przed innymi, ale nigdy nie ukryjesz go przed samym sobą. 

Poczułam, jak moją mokrą sylwetkę okryła bluza. Gwałtownie odwróciłam głowę w stronę bruneta, który usiadł obok mnie. Miał loki, które przykleiły mu się do czoła i zielone oczy, które pragnęły zajrzeć do najdalszych zakamarków mojej duszy.
-Co tutaj robisz? - spytał zapatrując się w taflę jeziora.
- Myślę - wypowiedziałam to słowo bez zastanowienia. Powinnam go stąd wygonić, jednak nie potrafię. Jakaś nieopisana siła sprawia, że mam pragnę, aby został.
- O miłości???
- O jej braku - spojrzałam na swoje czarne botki, które wydały się dziwnie interesujące.
- Co byś zrobiła... gdybym powiedział ci, że jesteś piękna?
Prychnęłam, starając się przerwać chłopakowi.
- Gdybym powiedział, że nie zasługujesz na krzywdę, którą ci wyrządzono.
Otuliłam się szczelniej bluzą, ponieważ przez moje ciało przeszedł dreszcz.
- Gdybym powiedział, że wciąż potrafisz kochać?
Spojrzałam zdziwiona na chłopaka. Skłamałabym mówiąc, że moje serce nie zabiło mocniej na jego słowa. Wydaje mi się, że człowiek nigdy nie jest przygotowany na takie sytuacje. Możemy sobie wyobrażać przed snem cokolwiek chcemy, jednak na końcu i tak zmienimy scenariusz
- Serio, lepiej zmień dilera.  Miłość nie jest dla mnie.
- Każdy zasługuje na miłość.
Nie każdy. Miłość jest darem, który powoli zanika. Nie można nią obdarować każdego, ponieważ się zmarnuje. Jeśli ją masz, to chroń. Jesteś bowiem jedną z niewielu osób, które mogą jej doświadczyć.
- A czy pokochałbyś osobę z trudną przeszłością, która nosi miliony ran na sercu?
 Głęboko odetchnęłam. Nie, nie wypowiedziałam tego. Ręka chłopaka delikatnie dotknęła mojej dłoni. Okey ... chyba jednak to powiedziałam. 
- To właśnie dzięki miłości, mógłbym uleczyć jej przeszłość i zadbać o nową przyszłość. - chłopak zaczął coraz głośniej mówić -  Wiesz... właśnie na tym to wszystko polega. Dwoje ludzi, którzy się kochają, niszczą demony przeszłości. Gdyby nie miłość, każdy byłby nieczułym skurwielem. Spójrz na mnie. Jestem skurwielem, ale mam serce. Potrzebuję teraz kogoś, kto tchnie w nie życie.
Łzy po raz kolejny napłynęły mi do oczu. Dziwne ciepło wdarło się głęboko do mojego serca. Może wypowiedział tylko kilka słów, jednak miały niezwykłą siłę.
Wstałam z ławki, a jego bluza spadła na ziemię. Nie przejęłam się jednak tym, że będzie brudna. Podeszłam powoli do barierki. Łzy rozmywały mi cały widok, jednak działałam dalej. Przejechałam palcami po kawałku metalu, rozkoszując się przyjemnym zimnem. Podciągnęłam się na rękach i usiadłam  po drugiej stronie pomostu. Moje nogi swobodnie zwisały nad wodą. Harry o nic nie pytał. Zajął miejsce tuż obok mnie, dzięki czemu mogłam  poczuć ciepło jego ciała. Patrzyłam się w taflę wody. To właśnie w niej odbijały się nasze twarze. Jedna rzecz nas łączyła. Wybraliśmy samotność, aby nie doznać cierpienia.
- Czemu płaczesz?
Usłyszałam ciche pytanie obok siebie. Przygryzłam wargę i zastanowiłam się. Nie chcę powiedzieć za dużo. Nie chcę, aby chłopak zagłębiał się w moją przeszłość. Jest na stanowczo zbyt mroczna, aby komuś ją pokazywać.
- Coś rozrywa mi duszę.
- Mogę ci pomóc - spojrzałam na chłopaka - wystarczy, że mi zaufasz.
- Boję się - szepnęłam. Poczułam jak coś uciska moją pierś, serce zaczęło bić coraz szybiej.
 -Wszyscy żyjemy w strachu. - po twarzy Harrego spływały krople deszczu -  Pamiętaj jednak, że największą sztuką jest przejść przez piekło i nie stać się diabłem.
- A co,jeśli już się nim stałam?
 - Nie jesteś nim aniołku. Żyjesz zbyt ciężko, pragniesz za mocno, ale umiesz kochać, wierzę w to. - ciepłe ramiona otuliły moje przemoknięte ciało.
- Przepraszam - zaczęłam wycierać drobne łzy, które nie chciały przestać płynąć - za to, że jestem taka słaba.
- Bądz słaba na zewnątrz, jednak nie pozwól aby to uczucie wdarło się do środka.
Wtuliłam się w klatkę piersiową Harrego. Nie obchodziło mnie nic, oprócz odnalezienia lekarstwa na mój ból. Był nim właśnie on. Chłopak z włosami pudla, zielonymi oczami i różnymi tatuażami. To właśnie w jego słowach mogłam znależć ukojenie. Nie chciałam pokazywać jak słabą i zranioną osobą jestem. Nie powinnam szlochać, a jednak dalej to robię. Harry daje mi ukojenie, a ja chcę to wykorzystać.
Przerwałam ciszę, która trwała od kilku minut. Zapatrzona w niebo, zaczęłam cicho nucić piosenkę Coldplay.
'Cause you're a sky
'Cause you're a sky full of stars
I'm gonna give you my heart
'Cause you're a sky
'Cause you're a sky full of stars
'Cause you light up the path

I don't care
Go on and tear me apart
I don't care if you do

 Cause in a sky
'Cause in a sky full of stars
I think I saw you

tł. polskie
Ponieważ jesteś niebem Ponieważ jesteś niebem pełnym gwiazd Zamierzam dać Ci moje serce Ponieważ jesteś niebem Ponieważ jesteś niebem pełnym gwiazd I ponieważ oświetlasz ścieżkę Nie obchodzi mnie Dalej, rozedrzyj mnie Nie obchodzi mnie jeśli to robisz Ponieważ w niebie Ponieważ w niebie pełnym gwiazd Myślę, że Cię zobaczyłem
    
 Po chwili  przyłączył się do mnie Harry. Śpiewaliśmy, czując jak magia przepływa przez nasze głosy. Komponowały się idealnie. Nie chciałam tego przerywać, jednak szczęśliwym jest się tylko przez chwilę.
- Masz piękny głos.
- Po mamie. - wyszeptałam, spuszczając głowę.
- To nie twoja wina - ciepłe ramiona zacisnęły się jeszcze mocniej wokół  mojego ciała. 
 Spojrzałam zdziwiona  do góry, na Harrego. Był chłopakiem, zagadką. Nie potrafiłam go rozgryżć. Za pierwszym razem mnie unikał, a teraz jest aniołem dla mojej duszy.
- Skąd wiesz? Skąd możesz wiedzieć o mojej przeszłości?
Nie dostałam jednak odpowiedzi na to pytanie. Harry zszedł z barierki, po czym ustał za mną. Jego ciepły oddech owiał moją skórę na karku.
- Pamiętaj - poczułam, jak Harry włożył coś do mojej ręki- że nie można do siebie strzelać.
Po obecności chłopaka został tylko chłód. Po moim ciele spływały zimne krople deszczu, mieszając się z łzami. Nie wiedziałam co myśleć, o sytuacji, która nie powinna mieć miejsca. Ludzie nie mogą znać moich słabości, ponieważ wtedy będę na przegranej pozycji. Już nigdy nie zobaczą we mnie silnej dziewczyny, a tą zapłakaną, ze złamanym sercem. Powinnam być silna, ale ile można udawać? Strach władał mną stanowczo za długo.
 W końcu zebrałam się w sobie i odwinęłam kartkę papieru. Była mokra od deszczu, litery delikatnie się zamazały.
- Zachowuj się tak, jakby do tej rozmowy nigdy nie doszło.
Przeczytałam na głos, czując jak moje serce zaczęło pękać. Załkałam po raz ostatni, wyrzucając skrawek papieru do jeziora.
Ta noc nie powinna mieć miejsca.




Notka od autorki: Hej, mam nadzieję, że rozdział się podobał? Pierwszy raz pisałam taki, więc mam nadzieję, że wybaczycie mi wszystkie błędy. Proszę o komentarze. Zależy mi na waszej opinii na temat tego opowiadania. Liczę również, że wypowiecie się na temat Harrego? Co sądzicie o jego zachowaniu?
Pamiętajcie, że możecie być również informowani o nowych rozdziałach. Wszystkie informacje znajdziecie w wcześniejszym poście.

2 komentarze, następny rozdział!!!

Kocham was xx







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz